Wietrzna Fuerteventura [lipiec 2013]

P1040019.JPGWyjazd wakacyjny w roku 2013 był specjalny, nie tylko ze względu na miejsce docelowe, ale przede wszystkim ze względu na to, że były to pierwsze wakacje w moim nowym stanie cywilnym. Los skierował mnie i moją świeżo upieczoną małżonkę na Wysypy Kanaryjskie, a dokładniej na wyspę Fuerteventura. Wybór był dość ciężki jak zawsze przy wyborze wycieczki, a tym razem dochodziły do tego inne wymagania – jak choćby „wyjątkowość”. Wylot, który początkowo miał odbyć się z Wrocławia, odbył się z Katowic. Niemal 4,5 godzinna podróż samolotem z Katowic zakończyła się lądowaniem z oklaskami polskich turystów (bo jakże mogłoby się obejść bez tego – w końcu to niemal nasza cecha narodowa) na wyspiarskim lotnisku w Puerto del Rosario. Krótka podróż autokarem zorganizowanym przez biuro podróży Itaka, które było tym razem operatorem naszej wycieczki doprowadziła nas do miejsca docelowego – miejscowości Caleta De Fuste. P1030923.JPGMiejscowość okazała się niewielka, choć z kilkoma rozrywkowymi miejscami i z brakiem piaszczystych plaż, co było sporym rozczarowaniem. Trzygwiazdkowy hotel spełniał oczekiwania, choć brak wieczornych animacji dawał się we znaki po zachodzi słońca. Tradycyjnie już preferując aktywny wypoczynek, postanowiliśmy wypożyczyć po raz pierwszy samochód – tak więc prawie nowy Seat Ibiza na trzy dni to koszt około 80 Euro plus paliwo, które jest znacznie tańsze na wyspach kanaryjskich niż w Europie i kosztuje około 4 zł/litr. Wypożyczenie samochodu okazało się bardzo trafnym posunięciem i przez trzy dni jazdy po hiszpańskich, wyspiarskich bezdrożach zrobiliśmy około 450 km, dodam, że sama wyspa ma 80 km długości i 30 km szerokości. Ale zacznijmy od początku pierwsza podróż samochodem doprowadziła nas na południe wyspy, a dokładniej do pięknej miejscowości Morro Jable. 20130710_17165670 km od lotniska w końcu odnaleźliśmy piękne piaszczyste plaże, które są rajem dla Kite- wind- surferów. I to miejsce i okolice z całego serca polecam na wypoczynek jako baza noclegowa. Całodniowa wycieczka spełniła oczekiwania, po drodze zahaczyliśmy jeszcze o Park-Safari Oasis, gdzie można obejrzeć bardzo dużo zwierząt rodem z Afryki – nic dziwnego, bo sama odległość wyspy od „czarnego lądu” to zaledwie 100 km. Kolejny dzień z udziałem wypożyczonego samochodu to wycieczka do Corralejo na północ wyspy. Spokojny, wyspiarski klimat udzielił się nam bardzo szybko po przyjeździe na miejsce. Zachęceni przez lokalnego restauratora usiedliśmy nad brzegiem w spokojnej restauracji i obserwowaliśmy życie wędkarzy i lokalnych przedsiębiorców skupionych w pobliżu portu. Kolejnym punktem wycieczki była przeprawa promem z Corralejo na wyspę Lanzzarotte (koszt 25 Euro) – gdzie park narodowy obejmuje wygasłe i czynne wulkany, gdzie magma znajduje się zaledwie 4 km pod ziemią, a potrawy przyrządzane są na cieple płynącym z ziemi. 40 minutowa przeprawa promowa pozwoliła nam na zwiedzenie tanim kosztem wyspy Lanzzarote. Wracając z portu w Corralejo zatrzymaliśmy się na wschodnim wybrzeżu wyspy Fuerteventura, gdzie piasek z wiatrem przemierzając 100 km dzielące Afryke i wyspę Fuerteventura tworzy niesamowity pustynny krajobraz, rzeźbiąc przepiękne błękitne zatoczki i piaszczyste wydmy. Międzyczasie wracając z wycieczki w Corralejo postanowiliśmy zakupić bilet na wycieczkę obejmującą rejs dookoła wyspy Lobos, katamaranem następnego dnia. Tak też się stało. Kolejnego dnia ponownie zaczynając dalsze zwiedzanie w Corralejo wybraliśmy się na opłynięcie katamaranem wyspy Lobos. P1030957.JPGKameralna grupa 9-ciu pasażerów pozwoliła na relaksacyjny rejs z lampką szampana i z przepięknymi widokami w tle. Po powrocie do portu w Corallejo dalsza wycieczka samochodem zaprowadziła nas na wschód wyspy. Po wschodniej stronie wyspy nie ma już tak piaszczystych plaż, bowiem to od zachodu wiatry nanoszą afrykański piasek na ziemie Fuerteventury, są za to przepiękne kamienne klify, które bardzo kontrastują z zachodnią częścią wyspy. Kolejnym etapem podróży powrotnej, wśród krętych, stromych dróg, był obiad w tradycyjnej hiszpańskiej knajpce w miejscowości Betancuria. Nie zawiódł nas posiłek, hiszpańskie potrawy podawane w sążnistych porcjach sprawiły, że kolejny dzień objazdowej wycieczki dawał sporo zadowolenia. Podczas jazdy 20130712_154814wewnątrz wyspy można było zaobserwować piaszczysty krajobraz z pojawiającymi się tu i ówdzie kozami. Takie widoki można zastać w większej części wyspy poza wybrzeżami, co nie jest dziwne, bowiem wyspa leży w pasie niemal równikowym i klimat nie jest łaskawy, ani dla mieszkańców, ani dla przyrody. Podsumowując wycieczka na wyspę Fuerteventura była ciekawa i dość pouczająca, jednak dla osób chcących wypoczywać jedynie na piaszczystych plażach polecam zdecydowanie południe wyspy (Morro Jable, Costa Calma). Klimat na wyspie jest bardzo stabilny i temperatura niemal cały czas utrzymywała się w granicach 30 stopni. Jeśli chodzi o porównanie wyspy Fuerteventura z pozostałymi wyspami kanaryjskimi to jednak chyba musi uznać wyższość choćby zielonej Teneryfy czy dużo większej Gran Canaria. Jednak Fuerteventura ma w sobie coś czego nie mają inne wyspy wietrzny klimat, który staje się rajem dla miłośników sportów wodnych oraz walutę Euro, która funkcjonuje znacznie geograficznie poza Europą.