Ruch jest lekarstwem na wszystko, ale żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu.

Wracając z hali sportowej po porannej dawce kultury fizycznej jaką sobie funduję kiedy tylko mogę, usłyszałem w moim ulubionym radiu taki ciekawy oto cytat jakiegoś profesora: „Ruch jest lekarstwem na wszystko, ale żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu” – pomyślałem, że coś w tym jest, bo człowiek gdy przestaje się ruszać, z różnych względów (czy to starość, czy uraz) może łagodzić swój ból tylko farmakologicznie i nawet jeśli chciałby aktywniej spędzać dzień nie może, bo np. zdrowie na to nie pozwala – na tą przypadłość jeszcze nie odnaleziono lekarstwa i tutaj u byłych sportowców może powstawać kolejny ból – ból spowodowany brakiem możliwości uprawiania sportu. Sam dobrze pamiętam sytuacje, kiedy z powodu urazu kończyny bądź gorączki musiałem odpuścić zawody sportowe, w takiej chwili oddałoby się wiele, aby być zdolnym do rywalizacji. Zawsze pocieszałem się, że będzie jeszcze okazja, a z tym bywa różnie, bowiem liczy się to co jest tu i teraz, a nie co będzie… Nie wiem czy moja piramida Maslowa jest nieco zaburzona, ale gdzieś pomiędzy potrzebami fizjologicznymi, a potrzebami bezpieczeństwa umieściłbym „Potrzebę uprawiania sportu”, choć czasem to bezpieczeństwo pozostawia sporo do życzenia podczas aktywności ruchowej. Ciągle słyszę, że sport to zdrowie, że zapobiega chorobom, co do tego zdania są podzielone znamy przecież przykłady wielu sportowców, którzy zmarli w trakcie uprawiania sportu. Podsumowując jednak wydaje mi się, że ze sportem jest podobnie jak z różnego typu używkami, wszystko dla ludzi i z głową, z tą jednak różnicą, że tu nie grozi nam przedawkowanie, a jedynie przemęczenie… Ruszajmy się!