Podróż do dawnej ojczyzny, czyli zwiedzane Lwowa… [czerwiec 2015]

IMG_20150605_173507Sprawy czysto turystyczne i rozrywkowe sprawiły, że udałem się na długi czerwcowy weekend, po raz pierwszy drogą lądową za wschodnią granicę naszego kraju. Kierunek jednak nie tak bardzo odległy, ale bardzo ciekawy i wywołujący u mnie bardzo mieszane uczucia pod paroma względami, a mianowicie Ukraina i Lwów.

Na początek chciałem przedstawić parę wskazówek dla udających się do Lwowa. Otóż dojazd do tego pięknego dawnego polskiego miasta jest bardzo łatwy i nie ma problemów, poza może oczekiwaniem na granicy, które staje się uciążliwe zwłaszcza w upale. Po przekroczeniu przejścia granicznego w Medyce, albo Korczowej zostaje już tylko 75 km do samego Lwowa. Opcję jaką wybraliśmy to wycieczka autem do Medyki, a potem już czy to na własną rękę czy też autobusem lokalnym do samego Lwowa, bowiem podróż własnym autem może okazać się kosztowna nie tylko z racji możliwej kradzieży, ale z racji konieczności płacenia mandatów, bądź łapówek dla ukraińskiej policji.

Po przejściu granicy uderzająca jest różnica jaką widać, gdy kończy się terytorialnie Polska i Unia Europejska. Jeśli ktoś jeszcze powie mi, że w naszym kraju żyje się źle to bardzo chętnie odeślę go na wschód, aby dokonał stosownego porównania.  Liczne kontrole na granicy, jak niegdyś na granicy polsko-niemieckiej, gdy Polska była poza UE. Na samej Ukrainie krajobraz głębokiej wsi zaraz od granicy, czyli liczne pola uprawne, studnie przydomowe, furmanki na ulicach i wszechobecna co tu dużo pisać – bieda i życie ludności na tzw. minimum…

Lwów jako miasto natomiast zachwyca licznymi, zabytkowymi budynkami, które zachowały swoją świetność po wojnie, bo nie zostały zniszczone tak jak np. obecne polskie miasta. Ceny żywności jak i alkoholu, czy też papierosów są dużo niższe niż w Polsce. Za paczkę papierosów płaci się bowiem około 3 zł, co także implikuje ograniczenie przywozu papierosów do 2 paczek na osobę.

Zwiedzanie Lwowa połączone z częścią rozrywkową zaczęliśmy od centrum. Stary arsenał, jadłodajnie „Kumpel” którą polecał także bardzo słusznie tripadvisor sprawiły, że poczuliśmy lwowski klimat. Wieczorem odwiedziliśmy kluby pod nazwami: Fashion oraz Metro, gdzie miejscowi bawią się w najlepsze mimo tego, że na drugim końcu ukraińskiego kraju toczy się regularna wojna z Rosją.

Dzień kolejny sprawił, że w ciągu dnia wróciliśmy nieco do historii i odwiedziliśmy cmentarz „Orląt Lwowskich” niczym warszawskie Powązki, cmentarz we Lwowie pochłonął mnóstwo polskich wybitnych jednostek. Spoczywają tam m. in. Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, czy też Stefan Banach, których groby odwiedziłem, oddając im należytą cześć. Nazwa cmentarza jednak nawiązuje do młodych obrońców polskiego Lwowa (https://pl.wikipedia.org/wiki/Orl%C4%99ta_Lwowskie), którzy walczyli w wojnie polsko-ukraińskiej w 1918 roku. Dobitna lekcja patriotyzmu jak i upamiętnienie polskich przedstawicieli inteligencji oraz nauki – tak określić można wizytę na cmentarzu Łyczakowski we Lwowie. Jednak poza tymIMG_20150606_130117 co zrobiło ogromne wrażenie na mnie to groby żołnierzy, niekiedy dzieci poległych w trwającym obecnie konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Realistyczne zdjęcia młodych żołnierzy, którzy polegli w walce z rosyjskimi separatystami spoczywają także na cmentarzu we Lwowie (zdjęcie po lewej). Dla tych, którzy nie myślą poważnie o konflikcie zbrojnym, który się toczy i jego konsekwencjami zamieszczam zdjęcia z cmentarza, gdzie jednoroczne groby prezentują poległych w obronie Ukrainy.

Posiadając korzenie rodzinne swoich dziadków i przodków z terenów byłej Ukrainy (przesiedlenie), nie mogę powstrzymać się i wspomnieć o kwestii, która była skrzętnie ukrywana przez wiele lat, a jest pewnie tak niewygodna obecnie dla ludności ukraińskiej, jak dla polskiej kwestie żydowskie, chodzi mianowicie o działalności UPA, czyli nacjonalistycznej armii, która czystkami etnicznymi m.in. na Wołyniu i innych terenach Ukrainy doprowadzała do eksterminacji ludności polskiej. Dla tych, którzy nie są świadomi bądź nie poznali tej historii krótko napiszę tylko, że działalność UPA była znacznie gorsza niż nazistów pod tym linkiem można przeczytać w jaki sposób mordowano polsko-ukraińskie wsie i rodziny (http://viralka.pl/oto-jak-ukrainska-upa-mordowala-i-torturowala-polakow-przerazajaca-lista/). Temat bardzo drażliwy, a dla mnie jako Polaka bardzo dotykający, bowiem opowieści moich dziadków, którzy uciekali z wiosek palonych przez armię UPA, czy też opowieści jak na własne oczy widzieli mordy na Polakach, małych dzieciach wrzucanych do studni i całych zamordowanych rodzinach – nie pozwalają mi przejść obok tematu dlatego bardzo niemiło zdziwiłem się dzisiaj odwiedzając Lwów – obserwując we Lwowie liczne flagi banderowców i pomniki S. Bandery uświetnione kwiatami i honorami… moim zdaniem coś tutaj nie gra jeśli chodzi o pojednanie i sprawy narodowościowe, przywołałem do pamięci moment jak polscy politycy odwiedzali Ukrainę m.in. Jarosław Kaczyński próbując załagodzić konflikty i zbliżyć Ukrainę do UE, może najpierw należałoby wyjaśnić sprawy polsko-ukraińskie (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/991587,Protesty-na-Ukrainie-Kaczynski-do-Ukraincow-jestescie-potrzebni-UE), a nie na siłę promować na Ukrainie Unię Europejską? Jak bowiem można bratać się z OPRAWCAMI Polaków? Oczywiście czasy się zmieniają, ale nadal z 2 na 5ciu Ukraińców nie toleruje Polaków – smutne, ale prawdziwe.

Zostawiając temat historyczny w tle warto dodać, że w centrum Lwowa odnaleźć można pomnik upamiętniający Ignacego Łukasiewicza, wynalazcy lampy naftowej oraz wiele innych ciekawych obiektów sakralnych jak i architektonicznych. Na pewno warto udać się do Lwowa, jednak z zachowaniem należytej ostrożności. Ludność lwowska bez problemu rozumie polski język, jednak znajdą się i tacy, którzy w Polakach widzą wrogów. Przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej być może będzie możliwe w przyszłości jednak obecna sytuacja polityczna, trwający konflikt jak i liczne niesnaski które mnie jako Polaka rażą sprawiają, że jestem zdania, że słusznie granica Unii Europejskiej kończy się za naszą wschodnią granicą. Być może czas to zmieni, jednak zbyt wiele tematów póki co dzieli niż łączy ludność polską z ukraińską.

Poniżej galeria z wycieczki po Lwowie: