Na rowery to w Izery…

Korzystając z ostatnich weekendów upływającego lata, udało mi się wspólnie z ekipą wybrać w góry (propozycja wyszła od kolegi, który znał te rejony i nieraz jeździł po górskich szlakach 🙂 ale w Novy Mescie pod Smerkiem był pierwszy raz). Nie była to jednak wyprawa po to żeby pochodzić jedynie po szlakach, bo celem naszym była jazda na rowerze po górach. Udaliśmy się na granicę polsko – czeską (której nawet nie zarejestrowałem przejeżdżając w miejscowości Świeradów-Zdrój do Czech do miejscowości Nove Mesto pod Smerkiem). Docelowym miejscem wypadu był ten kemping: http://www.singltrekpodsmrkem.cz/pl/ z urokliwym jeziorkiem i świetnie zorganizowanym miejscem kempingowym (domki oraz pola namiotowe i miejsca na przyczepy) takiej organizacji życzyłbym sobie w Polsce… Piękne otoczenie Gór Izerskich i przygotowane do turystyki rowerowej na miejscu zachwyciłoby niejednego miłośnika dwóch kółek.

Jako początkujący rowerzysta zmuszony byłem do wypożyczenia roweru, niestety na miejscu niemiła niespodzianka, ale bardziej wynikająca z braku wiedzy (na kempingu tuż przed początkiem naszej trasy) okazało się, że rowerów już nie ma, bo zostały zarezerwowane. Stąd rozpoczęliśmy poszukiwania w pobliżu. Znaleźliśmy miejsce gdzie rower dało się wypożyczyć i to nie byle jaki, bo Trek z włókna węglowego jak się później okazało (http://www.trekbikes.com/us/en_US/bikes/mountain-bikes/cross-country-mountain-bikes/procaliber/procaliber-9-7-sl/p/2084600-2016) a pożyczony został stąd: http://www.trek-centrum.cz/?lang=pl. Trasy rowerowe single tracki bardzo przypadły nam do gustu i łącznie zrobiliśmy ponad 40 km z małymi przerwami na „nawodnienie”… Rower przetrwał i ja także mimo kilku upadków i po raz pierwszy jeżdżenia po górach w takim stylu. Na pewno jeszcze odwiedzimy to miejsce, bo warto choćby na jeden dzień!

Kilka zdjęć: