Marzysz o milionach? Poznaj ich właścicieli…

okladka 15.10.2011.Kolejną książką, jaka pojawiła się na drodze do otrzymania wiedzy potrzebnej do uzyskania niezależności finansowej jest książka pt. „Sekrety amerykańskich milionerów” autorstwa Thomasa J. Stanleya and Williama D. Danko. Książka bazuje na środowisku amerykańskim jednak z powodzeniem autorzy dopasowali ja do warunków europejskich, a nawet tych panujących w Polsce. Autorzy na samym początku zaznaczają, że szeroko prowadzone badania ludzi zamożnych dają jeden i ten sam obraz niezależnie od szerokości geograficznej: milionerem się chce zostać lub nie, a zachowania i podobieństwa tej grupy ludzi są identyczne niezależnie od kraju pochodzenia. Autorzy rozróżniają dwa rodzaje bycia milionerem (często mylone) czyli tych prawdziwych i tych „na pokaz”. Pierwszy ten zdecydowanie gorszy, moim zdaniem także, to życie ponadprzeciętne pokazywanie się w drogich samochodach i zupełnie nie posiadanie majątku jest to nadmierny konsumpcjonizm w myśl prawa Parkinsona: więcej masz więcej wydajesz  – jakoś tak, po utracie przychodu przetrwanie (dla takich osób) to może pół roku nie więcej (więcej o Prawie Parkinsona w artykule: http://niekiepsko.pl/technika-199-droga-do-oszczedzania-2/)… Drugi rodzaj milionerów to grupa ludzi do której osobiście chciałbym kiedyś należeć – ludzie aktywni, przedsiębiorczy, zazwyczaj właściciele własnych biznesów, ale także wykształceni inżynierowie, specjaliści, lekarze, prawnicy, w pełni oddani sprawie i systematycznie pracującymi na swój finansowy sukces, czyli wcale nie tacy które jeżdżą super samochodami, czy też posiadającymi drogie mieszkania (choć pewnie w każdej chwili mogliby je mieć), ale właśnie dążący do uzyskania niezależności finansowej i świadomości że nadmierne wydawanie czyli nadmierny konsumpcjonizm prowadzi do niczego. Zachęcam tutaj po raz kolejny czytelników bloga www.niekiepsko.pl do zgłębiania własnej wiedzy na temat finansów i dążenia do swojej  niezależności finansowej, bo wbrew pozorom nie jest sztuką zarabiać coraz więcej – sztuką jest budowanie majątku netto (czyli to co posiadamy minus długi). Oczywiście nie tylko ludzie z własnym interesem mogą nosić miano milionera. Najważniejsze jest kolokwialnie mówiąc nie przejadać całej wypłaty, ale zastanowić się i zainwestować kumulując majątek – więcej o planie na oszczędzanie tutaj – (http://niekiepsko.pl/jak-zarzadzac-swoimi-pieniedzmi/). Ważna cechą milionerów, ale tych prawdziwych, jest to ze wcale nie żyją oni ponad stan posiadania. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że wartość samochodu ma tendencję do spadku w przeciwieństwie do np. inwestycji w nieruchomości, czy tez inne w instrumenty finansowe – dobrze dobrane oczywiście. Dochodzimy tutaj do kolejnej cechy ludzi bogatych oni szukają okazji i upatrują w nich szansy na zysk. Ludzi biedni natomiast w szansach widza zagrożenie pisałem o tym paradoksie po lekturze książki „Bogaty, albo biedy po prostu różni mentalnie” – http://niekiepsko.pl/bogaty-albo-biedny-rozni-mentalnie-2/. Autorzy książki „Sekrety amerykańskich milionerów” – zaznaczają, że większość milionerów nie wozi się super samochodami, nie wygrała fortuny na loterii czy też nie dostała spadku, milionerzy to zwyczajni ludzie tacy jak ja i ty każdy dostał od życia szansę zostania milionerem. Chyba zgodzisz się ze mną, że ustrój jaki panował i w pewnym sensie panuje w umysłach zwłaszcza ludzi, którzy żyli w tym ustroju, upośledza obecnie szansę na bycie milionerem. Pewnie zapytasz dlaczego? Dlatego, że państwo, które zbyt bardzo lituje się nad losem biednych i pokrzywdzonych sprawia, że ludzie przestają myśleć jak wydostać się z ubóstwa, nie myślą jak coś zmienić albo zaryzykować. Ponadto podatki nakładane na wszystkich którzy zarabiają nieco więcej są moim zdaniem tylko i wyłącznie nieudolnością rządzących, którzy okradają portfele ludzi przedsiębiorczych, dających niekiedy tysiące miejsc pracy dla mniej zamożnych. Podatki owszem są potrzebne, bo bez nich państwo nie może funkcjonować, ale czy powinny to być aż tak drastyczne sumy? Nie dziwi fakt więc, że mnóstwo firm zakładanych jest w tzw. „rajach podatkowych” – Monako, Malediwy, Liechtenstein, Cypr (więcej tutaj: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,15221212,Firmy_uciekaja_na_Cypr__by_placic_nizsze_podatki_.html Malta… Jakże inaczej postrzega nasze społeczeństwo bogatych sportowców np. Roberta Lewandowskiego, a dla porównania polskich biznesmenów jak choćby: Czarneckiego, Kulczyka, Inglota i wielu innych którzy uporem i systematyczna praca doszli do milionów. Myślałeś kiedyś o tym? milionerkaCzym różni się sportowiec od biznesmena? Obydwoje są milionerami, ale jeden dostarcza rozrywki, a drugi miejsca pracy – jednak to ten biznesmen postrzegany jest jako zły, cwany, wyzyskujący innych, a szkoda bo takie myślenie tunelowe o ludziach bogatych sprawia, że społeczeństwo izoluje się od nich i nie utożsamia się z nimi – jak więc chcesz zostać milionerem skoro nie stajesz w jednym rzędzie z najbogatszymi? Jest owszem szansa np. jeśli jesteś wybitnym sportowcem… Obraz ludzi bogatych i przedsiębiorców jest nieco wypaczony przez Kościół który nie wyraża się dobrze o bogatych, a chwali skromność i ubóstwo. Nie chcę krytykować Kościoła tutaj, bo sam jestem katolikiem i przestrzegam tego co jest zapisane w Piśmie, ale czasami obraz księży nie ma nic wspólnego z ubóstwem nie przeszkadza to im natomiast krytykować innych bogatych ludzi. Pytanie powstaje jedno: kto bogatemu człowiekowi zabroni być przykładnym katolikiem? Wszystko kwestia wiary, a nie błędnego schematu: biedy – dobry, bogaty – zły (o myśleniu o pieniądzach i o podejściu do nich pisałem szeroko tutaj: http://niekiepsko.pl/inteligencja-finansowa-w-naszym-zyciu/… Stereotypy o ludziach bogatych są w naszym kraju złe i martwi to zwłaszcza, gdy ludzie młodzi posiadający potencjał taki sam jak ich rówieśnicy za oceanem są bardzo ograniczani przez środowisko, są ściągani w dół za nogi. Stany Zjednoczone jako bądź co bądź młode ponad 200 letnie państwo posiada milionerów, którzy doszli od zera do fortun. Stało to się tak dzięki szeroko pojętemu kapitalizmowi i wolności, braku barier i braku obaw przed ryzykiem. Oczywiście ma to też złe strony (ta szeroko pojęta wolność) takie jak; nadmierna narkomania, liczne nieudane inwestycje, tragedie osobiste, jednak wierzę, że w Polsce, w kraju ludzi inteligentnych dużo więcej jest możliwe, trzeba jedynie otrząsnąć się już z marazmu ciążącego na nas od czasów ciemnej epoki socjalizmu, aż do teraz, a przede wszystkim dać szansę rozwoju dla przedsiębiorstw i przedsiębiorczych ludzi, bo to na pewno wzmocni pozycje naszego kraju, ale i pozwoli wzbogacać się ludziom czy to zatrudniającym czy tym mniej zamożnym – zatrudnianym.