Marzenia mają moc!

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, postanowiłem opisać i podsumować zarazem w jednym miejscu to czego doświadczyłem na szkoleniu prowadzonym przez Michała Wawrzyniaka pod tytułem „Art of dreaming”. Na początku parę słów o samym dwudniowym spotkaniu jakie miało miejsce w okolicach Kalisza, a było moim pierwszym w jakim miałem niezmierną przyjemność uczestniczyć. Aby zobrazować nieco całość i panującą tam atmosferę, bo pisanymi słowami ciężko wyrazić to co tam doświadczyłem, spróbuję być nieco bardziej szczegółowy i obrazotwórczy. Po przybyciu do centrum kongresowego pod Kaliszem zastałem tam około 500 ludzi z całego kraju zajmujących się na co dzień rożnymi biznesami, bądź chcącymi dopiero rozwinąć własny biznes. Każda z tych osób, od dłuższego czasu widać, że żyje pełnią życia i jest naładowana pozytywną energią, a każde takie wydarzenie tylko umacnia w nich ambicje i uczy czegoś nowego. Tak było i w moim przypadku tym razem choć to mój pierwszy udział w szkoleniach organizowanych przez firmę Mentalway – Michała Wawrzyniaka. Ale zacznijmy od początku bardzo dobrze zorganizowana sala, proces rejestracji uczestników jak na tak dużą liczbę osób, ze znakomitym wykorzystaniem sprzętu do prezentacji i znakomitych umiejętności prowadzącego szkolenie sprawiły, że całość uważam za doskonale zorganizowane wydarzenie, które dało mi sporo przemyśleń i z przyjemnością pojawię się na kolejnych. Treść merytoryczna szkolenia oparta została na wiedzy i metodach zapożyczonych przez Michała od John’a C. Maxwella i publikacji „Marzenie ma moc”.marzenie-e1352933996836 Jednak pewne modyfikacje do polskich realiów zostały wprowadzone przez prowadzącego i słusznie. Pierwszą różnicą jest już sam tytuł, bowiem nie marzenie, ale marzenia mają moc! Szkolenie pozwoliło nabyć mi wiedzę, dzięki której mogę bardzo szybko zweryfikować moje marzenia bądź marzenia bliskich mi osób, a jeśli nie to przynajmniej pomóc w tym. Pierwszy dzień szkolenia poświęcony został błędom, które mówią nam jak nie marzyć. Postaram się przedstawić je poniżej podając własną interpretację i przemyślenia.

1) MARZENIE O NIEBIESKICH MIGDAŁACH – to chyba nie wymaga komentarza nie można bowiem polecieć dotknąć chmury, gdy ma się lęk wysokości…

2) BRAK REALNOŚCI – do przemyślenia na samym początku zastanawiania się nad marzeniem, bowiem nic nie ma znaczenia ponad to znaczenie jakie ty nadajesz…

3) ZAMARTWIANIE SIĘ – odczuwalne głównie nocą, gdy nasz mózg odreagowuje na to co zebrał podczas całego dnia (jest to też spowodowane brakiem melatoniny). Myśli nie są marzeniami, a emocje pozwalają oddzielić marzenia od zmartwień,

4) IDEALISTYCZNE SNY O KONTROLI 1000% – nigdy nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkiego, życie jest tak nieprzewidywalne i niepewne, że się nie da. Zaryzykuję więcej i zacytuję hinduskiego myśliciela Osho: „Tylko człowiek niepewny żyje naprawdę”,

5) MARZENIA Z DRUGIEJ RĘKI – bardzo często rodzice widzą w dzieciach swoje odbicie, próbują realizować swoje niespełnione marzenia ich kosztem. Dziecko do 6 lat jest genialne potem szkoła niestety zabija w nim kreatywność… Rodzice czasami stają się „złodziejami snów” niczym kostucha z kosą, która ścina marzenia niczym głowę straceńcowi, „złodzieje snów” ciągną osoby mające marzenia do dołu mówiąc: „to się nie uda”, „daj sobie spokój”, „to nie dla ciebie”, niczym kilkutonowy głaz ściągają osoby marzące pod wodę tak aby nie wypłynęły…

6)  PRZERZUCENIE ODPOWIEDZIALNOŚCI NA DRUGĄ STRONĘ – jest to widoczne w związkach, kiedy kobieta bądź mężczyzna mówią: „muszę czuć się kochana/kochany”, to wszystko bzdury! Nie można przerzucać odpowiedzialności za brak miłości na drugą osobę, zapytaj najpierw siebie czy dajesz od siebie tyle ile byś chciał otrzymać, zgodnie z maksymą „im więcej dajesz, więcej otrzymujesz”, przerzucanie odpowiedzialności może dotyczyć też innych aspektów np. „nie robię biznesu, bo państwo mi każe płacić za duże podatki”, „nie pojadę w podróż, bo nie mam pieniędzy” itd…

7) SEN O KARIERZE JAKO REMEDIUM NA WSZYSTKO – jak słusznie M. Wawrzyniak zauważył: „kariera nie może być motywatorem do spełniania marzeń”, podpisuję się pod tym w stu procentach, błędne jest myślenie jak będę kimś wtedy będę mógł spełniać marzenia, jak będę na wysokim stanowisku będę mógł wszystko. Warto tutaj podać kilka przykładów osób bez wykształcenia i stanowiska, które spełniły swoje marzenia: Bill Gates, Walt Disney, Quentin Tarantino, czy Mark Zuckerberg (w którego dziele już nie uczestniczę i jest mi dobrze),

8) GDY BĘDĘ BOGATY TO… – „pieniądze są narzędziem, a nie sługą”, „pieniądze są po to, aby o nich zapomnieć”, dzięki rozmowie z jednym z kolegów doszedłem do wniosku, że faktycznie będąc na pewnym poziomie finansowym, zarabianie pieniędzy nie jest najważniejsze, gorzej jak zarabia się 1000 zł brutto, bo wówczas każde 100 zł ma znaczenie… nie mniej pieniądze nie mogą blokować marzeń, a na pewno nie być celem samym w sobie, a jedynie środkiem (więcej na temat pieniądza i emocji z nimi związanych już wkrótce po relacji z kolejnego szkolenia „Milioner jak TY”),

Wszystkie te przedstawione osiem błędów myślowych sprawia, że mamy marzenia blokujące niczym dżin w butelce, który nie może się wydostać. Marzenia blokujące są jak fobie. Dlatego warto unikać powyższych błędów. Aby zweryfikować jednak marzenia, warto posłużyć się listą 10 pytań, które bardzo łatwo i sprawnie testują marzenia.

1) CZYJE TO MARZENIE? – „złodzieje snów” – ponownie pojawia się temat własności marzeń, czy marzenie, które chcesz realizować jest na pewno twoje, czy tylko zostało ci narzucone od małego przez rodziców? Chcesz świetnie jeździć na nartach, gdy cała rodzina jeździ czy jednak wolisz jazdę na rowerze bądź jogę? Ile to razy na stokach narciarskich widziałem rodziców zmuszających swe

horyzont

dzieci do jazdy na nartach, które ubrane w niewygodny strój płaczem demonstrują swoje niezadowolenie. Po co? Czy to będzie miało sens, gdy rodzice będą żyli tym marzeniem, a nie dzieci? Bardzo często zdarza się, że rodzice nie rozumieją marzeń dzieci. Jest to spowodowane horyzontem myślowym jaki mają rodzice i w którą stronę patrzą (rysunek). My patrzymy do przodu, żyjemy przyszłością, mamy wizję i obecne trendy, rodzice natomiast żyją już przeszłością patrzą wstecz w szarą ponura komunę, stąd różnica zdań na temat marzeń. Owszem inni ludzie mogą pomóc. Inspiracja tylko właściwymi ludźmi, bo mogą okazać się złodziejami snów. Dobrych ludzi należy szanować i wzmacniać, a następnie przesunąć skale dużo wyżej.

2) JAK WYRAŹNIE WIDZISZ SWOJE MARZENIE ? – ile razy wydawać się może, że marzenie jest ciężarem, że marzenie usypia, bądź nie jest moje i potrzebuje motywacji. Marzenie musi absorbować. Jasne marzenie jest precyzyjne. Poświęć czas na sprawdzenie swojego marzenia. Aby dostrzec wyraźnie marzenie i sprecyzować należy posłużyć się pytaniami, doświadczeniem, miejscami, ludźmi, bo to wszystko pozwala marzeniom „wypłynąć”.

3) JAK PRZYGOTOWUJĘ SIĘ NA POKONANIE PRZESZKÓD ? – na to pytanie „złodzieja snów” odpowiedź nie interesuje, natomiast „stabilizatora” i osoby wspierające tak. „złodzieje snów” bardzo często ujawniają się na portalach typu facebook, kiedy komentują bez żadnej dyskusji pomysły innych. Nie można też oczekiwać, aby inni żyli twoimi normami. Bądź pewny, że przeszkody się pojawią, prędzej czy później nastąpią punkty zwrotne, które zweryfikują czy marzenie faktycznie jest na tyle mocne, aby je przejść… Każda przeszkoda zarazem jest sygnałem do przejścia na wyższy poziom realizacji marzenia. Marzenie bez przeszkód to nie marzenie – TO ZADANIE. Marzenie to pomysł świdrujący w głowie. M. Wawrzyniak : „Marzenia są zarezerwowane dla najbardziej cierpliwych, bo tylko oni je zrealizują”.

4) CZY TO MARZENIE „POCIĄGNIE” CIĘ TYLE ILE POTRZEBA? – tam gdzie żyjesz ograniczane są twoje marzenia, ale na to pytanie ciężko odpowiedzieć, nie mniej wydaje mi się, że mając wizję, marzenie myśli się o nim dzień i noc, jest niczym wspomniany dżin w butelce, który wypycha z butelki korek z każdym dniem, aż wypłynie…

5) JAKIE MASZ POMYSŁY NA REALIZACJĘ MARZEŃ? – czyli jakie formuły realizacji marzeń możesz sobie uzmysłowić, bo bo jak jedna z nich zawiedzie? kilka pomysłów to większa szansa na spełnienie marzeń

we_dwoje_1_11980

 

6) KTÓRE OSOBY POZWOLĄ MI ZREALIZOWAĆ MARZENIE? – czyli nic innego jak pytanie o to jak sobie dobierasz ludzi z którymi się bawisz żyjesz i pracujesz? „Część moich umiejętności jako lidera, to przedstawienie jasnej i czytelnej wizji, aby ludzie zrozumieli i powtórzyli”… osoby mające tą samą wizję pomagają realizując wspólne wizje i marzenia uzyskujemy efekt synergii.

7) JAK WIELKĄ CENĘ JESTEŚ W STANIE ZAPŁACIĆ ZA SWOJE MARZENIE? – zdrowie, majątek, bliskie osoby, wyobcowanie społeczne? ilu geniuszów zostało uznanych za niepoczytalnych, ilu marzycieli potraciło majątki i zdrowie. Już nawet mityczny Ikar i jego wizja latania jako marzenie – skończyła się śmiercią…

8) JAK ŚLEDZISZ POSTĘPY NA SWOJEJ DRODZE? – kiedy planowanie odbywa się daleko w przyszłość jesteś w stanie przewidzieć punkty zwrotne. Przewidywanie można ćwiczyć.

9) JAK WIELKĄ SATYSFAKCJĘ DAJE MI CODZIENNE ZAANGAŻOWANIE? – kim stajesz się realizując marzenie? M. Wawrzyniak: „Wczoraj minęło, jutra nie ma, jest tylko tu i teraz”. 

10) KOMU JESZCZE POZA MNĄ DAJE ONO KORZYŚCI?

„Marzenie to maraton, a nie sprint” – Steve Case 

Osobiście życzę Wam abyście pamiętali kim naprawdę jesteście i nie zapomnieli o swoich marzeniach – zwłaszcza tych, które są możliwe do spełnienia. Przewidujcie trendy przyszłości jak kiedyś wizjoner i genialny naukowiec N. Tesla czy też M. Wawrzyniak, który wyrasta w pewnym stopniu na wizjonera. A dla moich bliskich znajomych mających wspólną ze mną wizję cytat:

„Idee pochodzą od ludzi kreatywnych połączonych ze sobą” – Chris Anderson

Comments

  1. a czy nie wydaje Ci sie, ze byles na szkoleniu kogos, kto znakomicie zna sie na manipulacji? i ze super to brzmi podczas szkolenia, wychodzisz naladowany jak akumulator, a potem nie zostaje w praktyce z tego nic, poza tym, ze wydales mase kasy? czy ludzie sukcesu potrzebowali takich ‚szkolen’? czy moi rodzice zyjacy w szesliwym zwiazku od 25 lat potrzebowali kogos kto im powie ‚jak byc szczesliwym’?

    moim zdaniem ulegles manipulacji – zostales nakrecony do wydania paru tysi, zeby uslyszec pare banalow podanych w atrakcyjnej formie

    zastanow sie jaki ma cel ten ‚guru’; moim zdaniem ma jeden cel: finansowy; gdyby bylo inaczej, to te ‚szkolenia’ bylyby tanie, albo bezplatne – bo czy Ty majac recepte na szczescie i sukces nie chcialbys tej recepty dac wszystkim? za darmo? widze, ze probujesz – piszesz tego bloga, za darmo 🙂

  2. Cześć yelo widzę, że zaczynasz komentować jako jeden z nielicznych, więc pewnie także czytasz to co piszę – to miłe zaskoczenie dla mnie (chociaż jeden czytelnik). Dzięki. Pozwoliłem sobie odpisać na Twój komentarz chociaż, wydaje mi się, że jesteś taką „komórką rakową”, która takim właśnie pisaniem i myśleniem próbuje „zarażać” innych i zniechęcać do choćby rozwoju osobistego – co jest w moim przekonaniu błędem. Owszem nie ukrywam, że szkolenia są pewnego rodzaju „wielkim show” (dla tych co dają się manipulować są manipulacją), dochodzi do tego sporo sztuki prowadzenia prezentacji, lingwistyki itd. dlatego fajnie jest posłuchać o rzeczach prostych o których się na co dzień nie myśli, a i można się doładować. Ale na pewno nie uległem żadnej manipulacji żeby „płacić parę tysi”, bo nie wiem czy wiesz, ale są opcje otrzymania szkoleń za darmo – z czego korzystam całymi garściami, bo uważam, że warto, a jak nie masz „paru tysi”, bo jesteś „biedny”, albo uważasz, że to manipulacja i ściema to polecam wydać jedynie 60zł i pojechać na klub rozwoju, zobaczyć, ocenić, a potem krytykować. Poza tym, co tutaj dużo pisać, ja widzę postępy u siebie i to w praktyce, nie tylko w teorii zaraz po szkoleniu, zatem zanim zaczniesz coś więcej stwierdzać radze pojedź przekonaj się sam ZASTOSUJ to co usłyszysz w praktyce i wrócimy do dyskusji. Nie mniej dzięki za komentarz i powodzenia, więcej komentować nie będę.

  3. „komórką rakową” powiadasz :))) może po prostu wyłącz mozliwosc komentowania, skoro przyjmujesz tylko ‚pozytywne’ komentarze na zasadzie „suuuper, suuuuuuuper”? albo wrzucaj swoje teksty na znienawidzonego fejsa?

    Nie obrazilem Cie, po prostu wyrazilem swoje zdanie – czemu wiec Ty obrazasz mnie? Proponuje: ZASTOSUJ ‚wiedze’ ze ‚szkolen’ i dyskutuj rzeczowo, bez negatywnych emocji 🙂

    co do tych tzw. ‚szkolen’ – to bylem na wielu z nich – na szczescie za peniadze swojego pracodawcy – i musze powiedziec, ze z tego co piszesz, mialy podobny ‚klimat’ i charakter – czyli amerykanski styl, pt. „wszystko mozesz”, „marzenia sie spelnia”, „jestescie zajebisci, nawet jesli rzeczywistosc mowi inaczej” i moje wnioski sa takie:

    1. wyglada to jak sekta,
    2. ludzie zbyt mocno w to wkreceni zamiast rzeczowej dyskusji obrzucaja blotem kazdego, kto probuje z nimi dyskutowac (patrz Twoj komentarz, apropos ‚komorki rakowej’)
    3. te ‚szkolenia’ to w mojej opinii kreacja samego tzw. ‚trenera’ – ja raczej bym nazwal go showmanem, albo cyrkowcem

    mowisz, ze juz dostrzegasz POSTEPY – a inni? Twoje otoczenie tez dostrzega Twoje postepy?

    mala, malutka nawet rad (bo gdzie mi tam do Twojego guru): wiecej dystansu do siebie samego i innych :))

    pozdrawia komorka rakowa :)))

  4. Yello, yello dopiero pracę dziś zaczynasz i już czytasz bloga – miło… Żeby udowodnić Ci, że nie tylko pozytywne komentarze są tutaj to nie usunę Twojego wpisu, nie czuję się też obrażony ty też nie czuj stwierdzeniem „komórka rakowa”. Trochę jednak się zdradziłeś zarówno adresem IP/Domeną i tym tekstem… „zniewnawidzonego fejsa” 😉 lubię fejsa, ale w tym momencie życia nie używam, bo jest mi zbędny. Powtórzę Ci, że nie płaciłem za szkolenia drakońskich kwot (bo mnie nie stać teraz na takie wydatki), po drugie uważam to za dobrą zabawę i formę spędzenia czasu w gronie ludzi ze swojej strefy mocy jak i tych nieznanych mi którzy coś osiągnęli np. i chcą o tym mówić, wiem, że to nie jest sekta (nie kłaniamy się bożkom, nie robimy obrzędów), bo prowadzący sam się z tego śmieje i śmieje się z ludzi, którzy tak myślą (np. Ty). Efekty mam dla siebie i otoczenia i dalej będę robił to co robię, bo wydaje mi się, że oglądanie nawet tego cyrkowca coś daje. Emocje są pod kontrolą: EGO – emocjonalnie gotowy otwarty. A Tobie powiem jeszcze raz: jedź, zobacz, oceń – potem krytykuj.

  5. ech, czyli rzeczowa dyskusja odpada 🙂 a szkoda, bo lubię takowe

    mowisz, ze prowadzacy sie smieje z ‚takich ludzi’? czyli Twoim zdaniem odmienne poglądy sa smieszne?

    mowisz, ze zdradzilem sie domeną 🙂 wyciagasz pochopne wnioski – linka do Twojego bloga przekazal mi moj kolega z pracy, z pracy w ktorej siedzi kilkaset tys. ludzi, z czego ponad 2 (moze 3) tys. wlada jezykiem polskim… zreszta kolega zainteresowal mnie tematem tych szkolen, dlatego tu trafilem – bylem bowiem sceptycznie do nich nastawiony…. no i jednak dalej jestem 🙂

    I na koniec – mowisz: „jedź, zobacz, oceń” – jak juz pisalem, bylem na wielu podobnych ‚szkoleniach’, sa one bardzo popularne w sektorze bankowym, sa tez bardzo drogie (czyli musza byc dobre, nie? 🙂 ) – uwierz mi, kazdy z trenerow wydawal sie lepszy, niz poprzedni – i zawsze szkolenia byly mega ‚energetyczne’ – no i? no i nic – ten sam model: granie na emocjach. Duzo ludzi, tzw. super-atmosfera, czasem scena (jak na koncercie), poczucie ‚wspolnoty’ i otwartosci, kreacja wizerunku „jestem super trenerem i Wy tez jestescie super”. Bardzo malo merytoryki, bardzo duzo emocji. Nie lubie tego. Z tego, co opisujesz, wyglada to podobnie. Filmy na youtube.pl pokazuja, ze chyba sie nie myle?

  6. Rzeczowa dyskusja jest wskazana i nie odpada nie wiem czemu tak sądzisz, ale może lepiej będzie jakbyś pojechał i swoje poglądy przedstawił prowadzącemu, bo ja jedynie jestem tak samo jak ty słuchaczem szkoleń i uczestnikiem, to po pierwsze. Po drugie Skoro się interesujesz tematem szkoleń to czemu żałujesz 60 zł na bilet i na jednodniowe szkolenie – czy to drogo? I po trzecie i ostatnie nie wiem do czego dążą te twoje wywody i chęć przekonania mnie, że to jest manipulacja, granie na emocjach? Mamy odmienne zdanie i tyle po co temat ciągnąć. Zobacz ja ci na bloga nie kazałem wchodzić na siłę, proszę więc nie przekonuj mnie, że coś w czym czasem uczestniczę i biorę coś pozytywnego z tego dla siebie jest złe. Powiem Ci tak w skrócie, szkolenia Wawrzyniaka otwierają trochę w głowie po prostu, schematy myślowe, które poznał on jako prowadzący na różnych szkoleniach w które sam zainwestował są niby proste, ale a co dzień o nich nie myślisz – a to jest właśnie klucz do zrozumienia i zaadaptowania potem tego w życiu, więc nie uważam, że to zero merytoryki i same emocje, bo wiedza jest ogromna tylko przedstawiana w sposób skondensowany i łatwy do przyjęcia. Nie wiem czy mówią ci coś nazwiska: Tony Robbins, Roger Hamilton, John C. Maxwell, ale jak nie to myślę, że nie mamy co dalej prowadzić dyskusji. Pozdrawiam.

Comments are closed